O nadreńskim charakterze
Nadrenia od tysiącleci jest tyglem narodów — a przez to wzorem konieczności rozumienia i umiejętności rozumienia.
Doradztwo i udana współpraca gospodarcza opierają się na zaufaniu i zakładają jedno i drugie. W Rheinland Enterprises GmbH mile widziani są wszyscy klienci, niezależnie od pochodzenia, którzy podzielają to rozumienie.
Wielki nadreński pisarz Carl Zuckmayer opisuje istotę nadreńskości w jednym z fragmentów sztuki „Generał diabła”. Scena rozgrywa się w grudniu 1941 roku. Młody oficer Wehrmachtu Hartmann obawia się, że w jego nadreńskim drzewie genealogicznym mogła być prababka Żydówka. Generał Harras odpowiada mu:
Denken Sie doch – was kann da nicht alles vorgekommen sein in einer alten Familie. Vom Rhein – noch dazu. Vom Rhein. Von der großen Völkermühle. Von der Kelter Europas! Und stellen Sie sich doch mal Ihre Ahnenreihe vor – seit Christi Geburt. Da war ein römischer Feldhauptmann, ein schwarzer Kerl, braun wie ’ne reife Olive, der hat einem blonden Mädchen Latein beigebracht. Und dann kam ein jüdischer Gewürzhändler in die Familie, das war ein ernster Mensch, der ist noch vor der Heirat Christ geworden und hat die katholische Haustradition begründet. – Und dann kam noch ein griechischer Arzt dazu, oder ein keltischer Legionär, ein Graubündner Landsknecht, ein schwedischer Reiter, ein Soldat Napoleons, ein desertierter Kosak, ein Schwarzwälder Flözer, ein wandernder Müllerbursch vom Elsaß, ein dicker Schiffer aus Holland, ein Magyar, ein Pandur, ein Offizier aus Wien, ein französischer Schauspieler, ein böhmischer Musikant – das hat alles am Rhein gelebt, gerauft, gesoffen und gesungen und Kinder gezeugt – und – und der Goethe, der kam aus demselben Topf, und der Beethoven, und der Gutenberg, und der Matthias Grünewald, und – ach was, schau im Lexikon nach. Es waren die Besten, mein Lieber! Die Besten der Welt! Und warum? Weil sich die Völker dort vermischt haben. Vermischt – wie die Wasser aus Quellen und Bächen und Flüssen, damit sie zu einem großen lebendigen Strom zusammenrinnen. Vom Rhein – das heißt: vom Abendland. Das ist natürlicher Adel. Das ist Rasse.
Niech pan pomyśli — czego to nie mogło się wydarzyć w starej rodzinie. I to znad Renu. Znad Renu. Z wielkiego młyna narodów. Z prasy winnej Europy! Niech pan sobie wyobrazi swój szereg przodków — od narodzenia Chrystusa. Był tam rzymski setnik, śniady chłop, brązowy jak dojrzała oliwka, który nauczył łaciny jasnowłosą dziewczynę. Potem do rodziny wszedł żydowski kupiec korzenny, człowiek poważny, który jeszcze przed ślubem został chrześcijaninem i założył katolicką tradycję domu. A potem doszedł jeszcze grecki lekarz albo celtycki legionista, landsknecht z Gryzonii, szwedzki jeździec, żołnierz Napoleona, zbiegły Kozak, flisak ze Schwarzwaldu, wędrowny młynarczyk z Alzacji, gruby szyper z Holandii, Madziar, pandur, oficer z Wiednia, francuski aktor, czeski muzyk — wszyscy oni żyli nad Renem, bili się, pili i śpiewali, i płodzili dzieci — a Goethe wyszedł z tego samego garnka, i Beethoven, i Gutenberg, i Matthias Grünewald — ach, niech pan zajrzy do encyklopedii. To byli najlepsi, mój drogi! Najlepsi na świecie! A dlaczego? Bo tam wymieszały się narody. Wymieszały — jak wody ze źródeł, strumieni i rzek, żeby zlać się w jeden wielki żywy nurt. Znad Renu — to znaczy: z Zachodu. To jest naturalna szlachetność. To jest rasa.
